• top_04

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_24

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_01

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_23

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_19

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_25

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_22

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_20

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_21

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

Śp. Alfred Tęczar poprostu "Fredek"

 

19 sierpnia 2012 r. odszedł Fredziu Tęczar. Z Domowym Kościołem (DK) i Ruchem Światło-Życie był związany od ponad 28 lat. Razem z żoną Józią tworzyli małżeństwo niezwykłe, w dzisiejszych czasach rzadko spotykane. Dla wszystkich członków Ruchu, którzy ich znali, byli żywym świadectwem głębokiej jedności małżeńskiej, wzajemnego zaufania i zrozumienia, pokornej służby i radosnego przyjmowania woli Bożej bez względu na okoliczności.

Fredziu i Józia jako młode małżeństwo przybyli do Wrocławia w latach pięćdziesiątych z podtarnowskiego Olesna. Z naszym miastem związali całe swe dorosłe życie rodzinne i zawodowe, a także wspólnotowe. Większość z nas członków DK poznała ich w Ruchu, który pokochali i w którym służyli od momentu wstąpienia w styczniu 1984 r. do kręgu rodzin, powstałego wówczas przy ich Parafii p.w. św. Ignacego Loyoli we Wrocławiu. Ich trójka dzieci zaczynała lub myślała już wtedy o swoich samodzielnych wyborach życiowych. Najstarsza córka wróciła do rodzinnego Olesna, gdzie założyła rodzinę, syn wkrótce wstąpił do zakonu jezuitów (obecnie jest misjonarzem w Paragwaju), a najmłodsza córka wyjechała do Warszawy.

Patrząc na ich małżeństwo nie sposób nie dostrzec bezgranicznego wzajemnego szacunku, zaufania i stałej troski o współmałżonka. Pisząc to wspomnienie o Fredziu, który – jak wierzymy - odszedł bezpośrednio do Pana, nie sposób pisać o nim samym; należy pisać o nich obojgu, bo przez życie szli zawsze razem we wszystkich jego wymiarach. Nawet zawodowo pracowali zawsze razem, ściśle ze sobą współpracując. Jak się dzielili, nigdy nie rodziło to żadnych konfliktów małżeńskich, czy rodzinnych.

My zapamiętaliśmy ich przede wszystkim z ogromnego zaangażowania w dzieło Domowego Kościoła. Pełnili wiele posług od pary animatorskiej i pary prowadzającej nowe kręgi (obecnie, para pilotująca) do, dwukrotnie, pary rejonowej. Zorganizowali jako para odpowiedzialna niezliczoną liczbę rekolekcji letnich i innych wyjazdów rekolekcyjnych, przede wszystkim w pionierskich dla DK latach osiemdziesiątych i w latach dziewięćdziesiątych. Fredzia Pan Bóg obdarzył dużymi zdolnościami organizacyjnymi. Z drugiej strony, miał zawsze wsparcie Józi, która z wielkim poświęceniem angażowała się w sprawy gospodarcze i często służyła w kuchni.

Sprawy macierzystej Parafii były dla Fredzia bardzo ważne. Wszyscy, którzy go poznali na początku drogi oazowej, pamiętają niezwykłe zaangażowanie przy budowie nowego kościoła w latach osiemdziesiątych. W ostatnich latach, kiedy to ze względu na wiek bezpośrednie osobiste zaangażowanie w różne dzieła DK było już mniejsze, wzmogło się zaangażowanie w służbę na rzecz Parafii. Do ostatnich swoich dni służył w kościele zarówno w zakrystii i przy ołtarzu, jak i przy wykonywaniu prozaicznych prac porządkowych.
Można by zadać sobie pytanie: Skąd czerpać siły do tak świętego życia? Odpowiedź wydaje się być bardzo prosta, ale realizacja jakże trudna. Bezwarunkowo zaufać Jezusowi Chrystusowi i oddać swoje życie na Jego służbę. Fredziu (z pomocą żony) realizował to w sposób konkretny, wspomagając się codziennym uczestnictwem w porannej Mszy św., poprzedzonym modlitwą małżeńską i brewiarzową. Tam czerpał siły do swej pogodnej i życzliwej aktywności.

Bardzo cenił także drogę Domowego Kościoła, na której wytrwał do samego końca.

Pozostaje w naszej wdzięcznej pamięci jako niedościgły wzór męża, ojca, członka Kościoła i Domowego Kościoła.

Alfred Tęczar...

wspomnienie Eli Kowalewskiej

 

 

Razem z Fredziem Tęczarem byliśmy w kręgu kilka lat. Na początku nie potrafiłam dostrzec jak szczególną jest osobą. Miał niepozorny wygląd i zawsze uśmiechniętą twarz. Z czasem dostrzegłam jego szczerość, pracowitość i zaangażowanie. Z racji wieku miał prawo narzekać- nie robił tego. W pracy, pomocy fizycznej, duchowej i modlitewnej zawsze można było na niego liczyć. Zawstydzał tym niejedną osobę ze wspólnoty. Był bardzo ciepły, witał i żegnał mnie pocałunkiem w czoło. Był jak ojciec i przyjaciel. Jego rady były dla mnie zaskakujące, zawsze dawały mi dużo do myślenia. Nie raz zadziwiała mnie jego wiedza teologiczna. Wszyscy co go znali wiedzą jak dużo od siebie wymagał - myślę,że Józi z tego powodu często było trudno. Szedł razem z nią drogą współczesnej świętości, pogłębiając tym wiarę tych, którzy nie wierzyli że tak można lub tak nie potrafili. Zachęcał, mobilizował i kochał. Miłował Boga, ludzi , życie - promieniował tym. Był i jest dla mnie wzorem: katolika, męża i ojca. Dziękuję Bogu, że go poznałam.

wspomnienie Krystyny Okulewicz

 

 

Kochany Alfredzie

Twą ojcowizną było Olesno
Między Tarnowem a Szczucinem położone
Drzewem rodzinnym wiąz i lipa
Przez srebrne świerki osaczone

Twym domem prosta wiejska chata
z kominem świerszcza i malwami
Gdzie upływały sielskie lata
Znaczone wojną i trudami

Matką Twą była czysta miłość
w ciało niewieście obleczona
Ojcem zaś dostojność i rzetelność
Co zawsze mocne ma ramiona

Tu Ojciec znaczył znakiem krzyża
Chleb przyniesiony z Mędrzechowa czy Szczucina
Dla Ciebie, Twoich Braci, których kochałeś
i dla Siostrzyczek co ich miłowałeś.

Drugą ojczyzną Twą był Wrocław
nad rzeką Odrą położony
Tu na tej opoce dom tworzyłeś
Dla swoich Dzieci i dla Żony

To co Ci mówił Ojciec stary
Tutaj szybko w czym przekuwałeś
Miłością serca pokrzepiałeś
i tu się z życiem pożegnałeś.

Ale ziemia z Olesna Cię przytuli
Bez której żyć nie było sposób
i zamiast laurów to cień tui
A zamiast salwy święty spokój

Kochany Fredku, dziękujemy Ci za serdeczne słowa, przyjazne gesty, dobry przykład, poczucie humoru i miłość.
Choć dziś dzień pogodny, ale nawet nie wiesz jak świat poszarzał i posmutniał po Twoim odejściu. Spoczywaj w pokoju.
Kolega Alfred Balicki
Wrocław 21.08.2012