• top_16

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_13

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_14

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_03

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_18

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_05

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_02

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_01

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_15

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_11

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_07

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_17

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_10

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_06

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_08

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_12

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_04

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_09

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

Plan kolędy

koleda

Zmiana godzin Mszy św.

Moc dialogu medytacja biblijna na 3. niedzielę wielkanocną – 30 kwietnia 2017

Stanę w Bożej obecności.
Wprowadzenie 1: wychodzę w Wieczernika razem z dwoma uczniami i idę z nimi do miejscowości poza Jerozolimą; nie chce nam się gadać… dziwny podróżny dołącza się do nas i zaczyna „dotykać”. Coś się dzieje, choć do końca nie wiem o co chodzi.
Wprowadzenie 2: prosić o łaskę dialogu z Panem i braćmi i siostrami.

Na początek przeczytam tekst ewangelii: Łk 24,13-35

Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli. Na to On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał? W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba.

Czytaj więcej...

V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU. Komentarz do J 11, 1-45

Gdy czytamy Ewangelię o wskrzeszeniu Łazarza, w centralnej części tekstu znajduje się kluczowe zdanie. "Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem... Wierzysz w to?" Ważne pytanie, na które Marta odpowiada twierdząco. Ważne pytanie skierowane do nas. Bo to właśnie dziś Jezus pyta o naszą wiarę. Dziś pragnie abyśmy mu okazali zaufanie, że jest wciąż z nami, po naszej stronie i że Jego działanie odbywa się we właściwym czasie. Panie gdybyś tu rzeczywiście był, to pewnie byłoby inaczej! - mówimy do Jezusa jak Maria... i nasze zaufanie do Boga staje się wprost proporcjonalne do ilości spełnionych przez Niego życzeń. A co się dzieje, gdy przychodzi i pyta o nasze położenie, chce usunąć kamienie zakrywające cuchnące groby naszej podłości, przewrotności? Chce zajrzeć do miejsc mrocznych, zimnych i skostniałych - ukrywanej złości, zazdrości, agresji. Wywołać nas i obudzić do nowego życia, uwolnić od marazmu, brzydoty i grzechu? Co wtedy? Jeśli wierzę, że Jezus jest moim zmartwychwstaniem i życiem, to przyjdzie i powie mi: Przyjaciółko moja zasnęłaś, lecz idę, aby cię obudzić! Panie Jezu, daj mi głeboką wiarę, że to samo, co uczyniłeś dla Marty, Marii i dla Łazarza, czynisz w moim życiu, - sprowadzasz moją wiarę do głębi, a wprowadzasz na zewnątrz z tego, co jest grobem, ciemnością i wyzwalasz z więzów moich zahamowań, lęków, smutków, niemożności.

Dorota

IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU. Komentarz do J 9, 1-41

Pomimo tego, że żyjemy w świecie obrazów i każdego dnia dociera do nas mnóstwo doznań wzrokowych, nasze widzenie i postrzeganie rzeczywistości jest coraz bardziej zaburzone. Przelatujemy wzrokiem po obrazach, tekstach i ... po ludzkich twarzach. Trudno jest też zatrzymać się i nie chłonąć więcej. Na pewno każdy z nas ma doświadczenie tego, jak trudno jest wyłączyć komputer czy telewizor. Ile też razy spieramy się o nasz punkt widzenia, wydaje się nam, że to my wiemy lepiej albo dajemy sobie prawo do pouczania i ustawiania innych. Mówimy więc - widzimy! Gdyby ktoś nam powiedział, że byłoby lepiej dla nas gdybyśmy byli niewidomi, to prawdopodobnie oburzylibyśmy się z tego powodu. Jednak tylko niewidomy może czekać na światło, na łaskę uzdrowienia swojego wzroku. Mówię: widzę, więc niczego mi nie trzeba. Nie zdaję sobie sprawy, że moja sytuacja jest gorsza, ponieważ moje "widzenie" utrzymuje mnie w grzechu i niedostrzeganiu wielkich spraw Bożych. Dzisiaj odkryła się przede mną prawda o Chrystusie, światłości świata, największej SPRAWIE jaka toczy się w dziejach ludzkości. I o tym, że tylko On może skorygować moje patrzenie w bardzo prosty, można powiedzieć banalny sposób, jak błoto z ziemi i śliny, i jeszcze prostsze polecenie: idź i obmyj się. Panie Jezu naucz mnie zauważać proste sprawy, reagować na proste słowa, zatrzymywać się, czekać i czasem nie chcieć widzieć więcej.

Dorota

III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU. Komentarz do J 4, 5-42

Rozmowa. Trudna rozmowa. Mało - trudna rozmowa na mój własny temat! Boimy się tego jak ognia i dlatego rozmawiamy o sprawach nieistotnych: pogoda, choroby, polityka, narzekanie na całokształt. Jeśli ktoś zapyta o mnie, to odpowiadam, że OK, fajnie, obleci, papa, będziemy w kontakcie...

A dzisiaj Jezus czeka na mnie przy studni. Chce rozmawiać za mną, o moim życiu, a studnia jest symbolem tego, żeby spojrzeć na to życie nie powierzchownie, tylko trochę głębiej. Tam jak w studni, może być mroczno, zimno i doprawdy nieprzyjemnie.

Jezus też dzisiaj o coś prosi : Daj mi pić! Sięgnij głęboko, zaczerpnij czystej wody prawdy o sobie i poproś o dar Boży. "O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: daj Mi się napić..." Ten sam Chrystus przychodzi do mnie każdego dnia w Eucharystii. Przechodzi obok mnie w drugim człowieku. Czy Go rozpoznaję? Czy zdaję sobie sprawę z nieskończonej wartości tego Daru, który czeka na mnie w sakramentach Kościoła? Ale jeśli odpowiem na te pytania twierdząco, to co dalej? Czy tak jak Samarytanka dam świadectwo o Jezusie w codziennym życiu? Zrezygnuję z ciągłego pośpiechu? Pustosłowia? Przystanę z drugim człowiekiem przy studni? Spojrzymy razem wgłąb? Zobaczymy nasze twarze odbite w wodzie? Pojawi się między naszymi twarz Chrystusa?

Dorota

II NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU. Komentarz do Mt 17, 1-9

Góry to ulubione miejsce spotkań człowieka z Bogiem i to nie tylko postaci z kart Biblii. Od razu przypomniała mi się, bardzo poczytna za czasów mojej młodości, książka ks. R. Rogowskiego "Mistyka gór". Wydaje się, że Bóg upodobał sobie wyżyny, jako ważne miejsca spotkania. Dlatego też przy Jezusie pojawiają się Eliasz i Mojżesz. Oni przecież też mieli swoje spotkania na szczycie! Te spotkania nie uwolniły ich od słabości, lęku, utrapień, ale pokazały nowe horyzonty, nowe możliwości. Przekonały ich o własnej małości i o tym, że są narzędziami w ręku Boga. Co apostołowie zyskali ze spotkania z Jezusem na górze? Nie okazali się przecież potem ani wierni, ani odważni... Jednak przekonanie o tym, że Bóg miłuje swojego Syna, Jezusa, a ich miłuje w Nim, pozwoliła im wrócić na wyżyny i zobaczyć świat potrzebujący Chrystusowego zbawienia. Przekonała ich o własnej małości i o tym, że są narzędziami w ręku Boga. Mogę się też o tym przekonać pozwalając Jezusowi zabrać się na górę, o krok wyżej niż poprawność, o krok dalej niż standard.

Dorota

I NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU. Komentarz do Mt 4, 1-11

Determinacja złego ducha jest taka, że porywa się na Tego, którego nie jest w stanie zwieść żadną pokusą. Skoro jednak próbuje dosięgnąć Jezusa, to co w takim razie może zrobić ze mną? Nie wolno nam nigdy zapominać o trwającej walce duchowej. Przeciwnik jest inteligentny, przebiegły, przystosowuje swój atak do naszych słabości, aktualnego stanu, podsuwa pomysły i wizje skrojone wręcz do naszych potrzeb i wyobrażeń. Przecież możesz więcej… To ci się należy… Chcesz tego…

Wydawać się może, że człowiek w takim starciu nie ma żadnych szans. Tak, dopóki nie skorzysta z mocy Bożego słowa. To najlepsze zabezpieczenie przed potęgą szatana – zanurzenie w słowie Bożym i posłuszeństwo wobec tego słowa, czyli realizacja, podjęcie tego, co z tego słowa wynika. Jezus nie tylko pokonał złego ducha mocą Bożego słowa, On je wypełnił, posłuszny woli Ojca i to ustanawia Jego i nasze ostateczne zwycięstwo. Zaproszenie Jezusa do mojego życia, i życie Jego słowem, to nie jest tylko potrzeba mojego serca, to konieczność! 

II Niedziela Adwentu. Komentarz do Mt 3,1-12

To bardzo dziwne - Jan głosił słowo na pustyni, a mimo to cała Jerozolima i Judea szły do niego, aby wyznać swoje grzechy i przyjąć chrzest nawrócenia. Kiedyś ludzie mieli wrażliwy wzrok i słuch. Nie było nic wiadomo o komunikacji personalnej, a ludzie komunikowali się prawidłowo i odbierali komunikaty niewerbalne prawidłowo. Osoby, wydarzenia, symbole były odczytywalne i jednoznaczne. Wszyscy wiedzieli, kim jest Jan i nie musiał on składać słownych deklaracji, uzasadniać swojej misji. No, przynajmniej dla większości. Wydaje się, że sytuacja jest teraz zupełnie odwrócona. Jest mnóstwo osób składających słowne deklaracje, za którymi nic się nie kryje. Nikt ich nie słucha, ani w środku miasta, a też mało w środku świątyni. Komunikacja została zastąpiona wieloznacznymi obrazami. Czy mam odwagę wyruszyć na pustynię, aby spotkać tam Jana Chrzciciela? Gdzie jest ta pustynia? Kim jest współczesny Jan? Na te pytania każdy musi sam dać odpowiedź.

Dorota. Krąg Biblijny

IV Niedziela Adwentu. Komentarz do Mt 1,18-24

Nadszedł czas wypełnienia się Bożych obietnic. Do dnia narodzin Jezusa prorocy ukazywali drogę, która prowadzi do tego spełnienia. Bóg zachęcił swoich wybranych do tego, aby przyjęli linearny układ czasu. Nie cykliczny, związany z siłami przyrody, nieuchronnością końca ludzkiego istnienia. Nie zniewalający, deterministyczny, przygnębiający, bo cóż jest nowego pod słońcem! Bóg wkroczył w historię Narodu Wybranego i punktem startowym stała się Jego obietnica, którą przypieczętował przymierzem z ludźmi. Potem prowadził swój lud i przez wielkie wydarzenia oraz ustami proroków przybliżał go do pełni czasu, do zwrotnego punktu w historii, kiedy to Syn staje się spełnieniem tego, co powiedział Bóg. To wszystko, co się dzieje, dzieje sie po to, aby wypełniło się słowo Pańskie. Już nie jesteśmy w niewoli czasu, w jego trybach. Nie musimy się bać. Wystarczy tylko słuchać słów Pana i przyjmować je, tak jak zrobił to św. Józef. Wystarczy przyjąć Jezusa i to wszystko, co zrodziło się z Ducha Świętego, choćby było bardzo trudne i niezrozumiałe. Przyjąć DO SIEBIE!

Dorota, Krąg Biblijny

I Niedziela Adwentu. Komentarz do Mt 24, 37-44

Dlaczego Jezus przypomina historię Noego? Odwołuje się do niej dlatego, że historia Noego była w narodzie Izraelskim historią znaną i żywą. Pokazuje ona , że interwencje Boga nie są nagłe. Werset 36 poprzedzający dzisiejszy fragment Ewangelii Mateusza mówi, że o owym dniu i godzinie nikt nie wie... to prawda, ale Bóg zawsze przygotowuje człowieka na swoje przyjście. Ludzie z pokolenia Noego patrzyli na jego życie, na jego przyjaźń z Bogiem. Widzieli jak buduje arkę. Byli jednak tak zaabsorbowani swoim życiem - jedli, pili, żenili się - tak skoncentrowani na własnych sprawach, że nie zauważyli kiedy przyszedł potop. Bóg przed swoim przyjściem w osobie Syna posłał Jana. Ci, którzy usłyszeli wołanie mogli przygotować się na przyjście Pana, wyrównać ścieżki swojego życia. A jednak ludzie opornych serc i uszu postąpili z Janem tak, jak chcieli. Bóg w każdym czasie, także nam bliskim, wzbudza swoich świętych, proroków, świadków. Pokazuje światu swoich przyjaciół. Przemawia też przez wydarzenia, czy to o zasięgu globalnym, czy też w małych, ludzkich doświadczeniach. Nie chce nikogo zaskakiwać. Chce abyśmy byli gotowi na Jego przyjście. Dziś, nie jutro!

Dorota

III Niedziela Adwentu. Komentarz do Mt 11,2-11

Ewangelia jest pełna paradoksów. Jan przecież rozpoznał Jezusa jako Baranka Bożego, miał opory przed udzieleniem Mu chrztu, wiedział, że jest tylko głosem zwiastującym nadejście Oblubieńca i że ma się umniejszać. Dziś wydaje się, że ma wątpliwości. Czy to Ty jesteś Tym, którego mamy oczekiwać? Paradoks polega na tym, że Jan nie ma ŻADNYCH wątpliwości. On zadaje to pytanie ze względu na swoich uczniów, aby oni też tych wątpliwości nie mieli. Chce, aby usłyszeli odpowiedź bezpośrednio od Jezusa. To tak, jakby chciał ich przekazać innemu Nauczycielowi, temu właściwemu. Za moment Jan tak się umniejszy, że zniknie za sprawą oprawców Heroda. Słowo Boga - Jezus Chrystus, umniejszy się, aż do Dziecięcia w żłobie. Benedykt XVI w Adhortacji Verbum Domini napisał, że Słowo Boga skróciło się, całe przepowiadanie Starego Testamentu stało się tak krótkie, że skondensowało się w jednym Słowie - Jezus. Całe przepowiadanie Kościoła, też wynika z tego Jednego Słowa i na Nim się koncentruje. Patrzmy więc i słuchajmy. Tak patrzmy i tak słuchajmy, aby rozpoznać Tego, który przychodzi. Nie szukajmy namiastek, nie wikłajmy się w wątpliwości. Zwyczajnie - szkoda na to czasu.


Dorota. Krąg Biblijny

XXX Niedziela Zwykła. Komentarz do Łk 18,9-14

"W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na koniec odłożono mi wieniec sprawiedliwości" - pisze św. Paweł. "Zdam sprawozdanie z mych kroków, przed Niego pójdę jak książę" - mówi Hiob, po wymienieniu całej listy swoich dobrych czynów. No więc cóż w tym złego, że faryzeusz porównuje się z innymi i ujawnia swoje pobożne uczynki? Otóż zła jest pozycja w jakiej on stoi! Pozycja zaufania samemu sobie, poprawności, dumy. Takiej osobie nikt nie jest potrzebny (patrz: postawa sędziego z ubiegłej niedzieli!) ani Pan Bóg, ani drugi człowiek. Wspomniany już sędzia był człowiekiem niesprawiedliwym, więc nie liczenie się z niczym i nikim, jego samowystarczalność jest czymś zrozumiałym. Natomiast w przypadku człowieka bogobojnego, sprawiedliwego (lub uważającego się za takiego i tak zapewne postrzeganego przez innych), udającego się do świątyni na modlitwę dziękczynną, powinna dziwić. Duma nie jest dobrym nabytkiem. Duma rodzi uprzedzenia jak wynika ze słynnej książki Jane Austen. Dumę łatwo urazić. Urażona duma rodzi uprzedzenia do kwadratu, a tu już tylko krok do pogardy. Duma prowadzi do stanięcia ponad innymi - do wymuszonego autorytetu, gdy ma się wokół siebie ludzi od siebie zależnych. A pokora, nie wznosząca butnie oczu ku niebu, która jest uznaniem, że całkowicie zależymy od Boga i cierpliwym poznawaniem samego siebie, pozwala na stanięcie przed Bogiem w pozycji księcia - z podniesioną głową.

Dorota. Krąg Biblijny