• top_22

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

    tel. kom. 797 907 739

     

    email:  parafialoyola@gmail.com

  • top_20181127-6

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

    tel. kom. 797 907 739

     

    email:  parafialoyola@gmail.com

  • top_20181127-3

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

    tel. kom. 797 907 739

     

    email:  parafialoyola@gmail.com

  • top_25

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

    tel. kom. 797 907 739

     

    email:  parafialoyola@gmail.com

  • top_20181127-5

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

    tel. kom. 797 907 739

     

    email:  parafialoyola@gmail.com

  • top_20181127-2

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

    tel. kom. 797 907 739

     

    email:  parafialoyola@gmail.com

  • top_04

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

    tel. kom. 797 907 739

     

    email:  parafialoyola@gmail.com

  • top_01

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

    tel. kom. 797 907 739

     

    email:  parafialoyola@gmail.com

  • top_20181127-1

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

    tel. kom. 797 907 739

     

    email:  parafialoyola@gmail.com

  • top_23

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

    tel. kom. 797 907 739

     

    email:  parafialoyola@gmail.com

  • top_20

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

    tel. kom. 797 907 739

     

    email:  parafialoyola@gmail.com

  • top_19

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

    tel. kom. 797 907 739

     

    email:  parafialoyola@gmail.com

  • top_24

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

    tel. kom. 797 907 739

     

    email:  parafialoyola@gmail.com

  • top_21

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

    tel. kom. 797 907 739

     

    email:  parafialoyola@gmail.com

  • top_20181127-8

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

    tel. kom. 797 907 739

     

    email:  parafialoyola@gmail.com

  • top_20181127-4

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

    tel. kom. 797 907 739

     

    email:  parafialoyola@gmail.com

  • top_20181127-7

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

    tel. kom. 797 907 739

     

    email:  parafialoyola@gmail.com

Oaza Żywego Kościoła – Szlachtowa 2013

We wrześniu 2012r. nasz rejon zdecydował się wziąć odpowiedzialność za przygotowanie i przeprowadzenie rekolekcji formacyjnych I st. Domowego Kościoła. Zostaliśmy poproszeni o przyjęcie służby pary organizacyjnej. Polecając Jezusowi na modlitwie małżeńskiej nasza decyzję, przyjęliśmy tę posługę. Od grudnia 2012 roku pod opieką naszego moderatora o. Macieja Konenca SJ cała diakonia naszej oazy rodzin systematycznie spotykała się i przygotowywała do letnich rekolekcji.

Wybór miejsca oazy padł na malowniczą miejscowość w Pieninach - Szlachtową. 40 lat temu to właśnie tu odbyły się pierwsze rekolekcje oazowe dla dziewcząt poprowadzone przez ks. Franciszka Blachnickiego.

3 sierpnia był dniem przyjazdu. Z wielką radością patrzyliśmy jak docierają kolejne rodziny. Tego pierwszego dnia był w nas niepokój. Po raz pierwszy przyjęliśmy służbę przygotowania piętnastodniowych rekolekcji. Ale jednocześnie przyszedł nam na myśl temat dnia pierwszego, gdzie tkwiła odpowiedź na nasz wybór posługi: "Bóg miłuje ciebie i ma dla twojego życia wspaniały plan."

Nasza oaza składała się z trzech kręgów małżeńskich i dwóch małych grup młodzieżowych, które utworzone zostały dla dzieci małżeństw-uczestników.

Czytaj więcej...

Świadectwo - Ala

ala 200Droga Krzyżowa nie była dla mnie tylko wydarzeniem symbolicznym.

Nie znałam wcześniej znaczenia symbolicznego kamienia, który niosłam w dłoni i nie domyślałam się tego znaczenia, choć teraz wydaje mi się to takie oczywiste. W pewnym momencie drogi było trochę trudniej, bardziej kamienisto i stromo... I stało się dokładnie to, co ojciec Maciej potem powiedział: "niesiemy, niesiemy i nie wiadomo po co to niesiemy, nie ma jak drugiemu pomóc, sobie brudzimy ręce".

Córeczka Basi - Justynka zaczęła trochę marudzić, więc Basia mówi do małej: - podaj cioci rączkę a ciocia, czyli ja (byłam tuż obok) miałam w jednej ręce kamień, a w drugiej aparat fotograficzny więc udałam, że nic nie słyszę i zwolniłam odruchowo kroku. Jeszcze tylko usłyszałam - "to podaj wujkowi rękę". (nie widziałam, ale mam nadzieję, że wujek podał).

Dopiero po zakończeniu nabożeństwa dotarło do mnie to, co się wydarzyło. Basię przeprosiłam jak tylko spotkałam ją w stołówce, nazajutrz. I miłe było z jej strony jak powiedziała, że oczywiście "nie ma sprawy". Może to była drobna sprawa ale takim sposobem coś do mnie z mocą dotarło (a mianowicie, że tkwię w grzechu po uszy).

Szczęść Boże wszystkim oazowiczom i dziękuję, że jesteście.
Ala

Świadectwo - Ala Jarco

ala jarco 200Na oazę nie przyjechałam z myślą, że chce w sobie coś zmienić, zbliżyć się do Boga. Chciałam zdobyć nowe znajomości zawrzeć nowe przyjaźnie. Ale nie sądziłam, że zawre przyjaźń z Jezusem.

Na tej oazie Pan poprzez O. Macieja animatorów- Martę i Krzycha, a w szczególności namiot spotkania pokazał czym mam się kierować życiu.

Nauczył mnie, że jestem jego dzieckiem, które kocha i zawsze mogę do niego przyjść w chwilach smutku, albo gdy mam problem z podjęciem decyzji. Pokazał, że jestem słaba i grzeszna ale on bez względu na to jak źle postąpimy zawsze nam wybaczy, tak jak Piotrowi gdy wyparł się go trzy razy.

Nauczył mnie by go prosić "Proście, a będzie wam dane" oraz by wyrzucać z serca czarne i nie tylko zapełniać je białym ale także miłością do Jezusa jak robiła to Maria Magdalena.

Na rekolekcjach poczułam wielką siłę Bożą, że mnie kocha i, że zawsze tak było. Dlatego postawił na mojej drodze rekolekcje, by skierować ją w stronę Boga.

Świadectwo - Aleksandra Świerc

aleksandra swierc 200Szczęść Boże!

Rekolekcje Oazy Rodzin I stopnia przeżywaliśmy całą rodziną po raz pierwszy. Pan Jezus dotykał naszych serc, pokazywał miejsca, które wymagają naprawy, a powstałe w ten sposób rany leczył swoją miłością.

Praktycznie od początku docierały do mnie słowa Pana Jezusa "nie lękaj się". Początkowo odbierałam je jako "zaufaj Mi" co zaowocowało oddaniem Panu Jezusowi, mojemu Panu, tych sfer mojego życia, którymi nadal chciałam kierować. Pod koniec rekolekcji słowa "nie lękaj się" połączyły się ze słowami "Effatha", czyli "otwórz się", a które Jezus wypowiedział do głuchoniemego. Dzięki tym słowom zrozumiałam, że mam otworzyć się cała na Jezusa, a także na mojego męża i innych ludzi. Do tej pory trudno mi było dzielić się z mężem moimi osobistymi relacjami jakie mam z Panem Bogiem, lecz w trakcie rekolekcji na dialogu małżeńskim potrafiłam mężowi powiedzieć, co mnie dotknęło na rekolekcjach, jakie mam problemy na modlitwie jak układają się
relacje z Bogiem.

Na rekolekcje jechałam z pytaniem "Panie Jezu, co przygotowałeś tutaj dla mnie?". Odpowiedzią dla mnie była szkoła modlitwy. Od pewnego czasu miałam trudności z trwaniem na modlitwie, zastanawiałam się jaki cel ma modlitwa, gdy nic nie słyszę i nie czuję Bożej obecności. W czasie szkoły modlitwy Ojciec Rekolekcjonista przedstawił nam jak przygotować się do modlitwy, wybrać miejsce, porę i czas trwania modlitwy, poczekać na wyciszenie się myśli. A także o tym, aby rozważane słowo z Pisma św. oceniało moje życie. Co dla mnie okazało się ważne to to, że pomimo trudności na modlitwie (które pojawiają się u każdego z nas) nie należy jej zaprzestawać, ale wciąż trwać.

Ufam, że owoce rekolekcji i podjęte postanowienia będą trwały z Bożą pomocą w życiu codziennym. "Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia".

Chwała Panu Jezusowi!

Ola

Świadectwo - Anna Matkowska

anna matkowska 200Przed wyjazdem na rekolekcje nie miałam konkretnych oczekiwań, natomiast silną wiarę, że nasze uczestnictwo w nich jest Bożą wolą i częścią Bożego planu wobec naszej rodziny. To przekonanie trwało przez cały czas rekolekcji także w czasie przeżywania trudności. Trudność była w zasadzie tylko jedna, trwająca jednak właściwie cały czas – ze względu na intensywność programu mieliśmy zdecydowanie zbyt mało czasu dla siebie (między małżonkami i dla dzieci), a doskwierało nam to tym bardziej, że na co dzień mąż pracuje w innym mieście.

Szczególnym darem była dla mnie szkoła modlitwy. Dostrzegłam także, jak mało na co dzień korzystam z daru, jakim jest Duch Pocieszyciel. Stąd moje postanowienia – wytrwałości i wierności na codziennej modlitwie osobistej oraz codziennej modlitwy do Ducha Świętego.

Kolejnym wielkim darem była dla mnie wspólnota – służba organizatorów – to zawsze robi na mnie wrażenie i zaczęłam regularnie prosić Pana Boga, żeby i naszą rodzinę poprowadził na drogę służby.

Radością i umocnieniem była dla mnie modlitwa wspólnoty za siebie nawzajem: codzienna intencja (zaproponowana przez ojca), żeby inni przeżyli te rekolekcje lepiej niż ja, modlitwa za siebie podczas podchodzenia do komunii (z gestem położenia ręki na ramieniu osoby idącej przed) oraz modlitwa wspólnoty za osoby składające świadectwo podczas dnia wspólnot w Krościenku.

Czytaj więcej...

Świadectwo - Anna Sobczuk

anna sobczuk 200„Wydajcie więc owoce godne nawrócenia” Łk 3,8

Zachęcona Słowem, które otrzymałam w ostatnim dniu rekolekcji, chciałabym podzielić się swoim świadectwem.

Potrzebę rekolekcji formacyjnych 15-dniowych nosiłam w sobie od dawna, bo moja więź z Panem Jezusem zaczęła słabnąć, więc czułam przynaglenie do odnowienia moich z Nim relacji. Możliwość uczestnictwa w nich omadlałam od momentu zapisania się. Mimo wielu trudności otrzymałam tę łaskę i 3. sierpnia znalazłam się w Szlachtowej na OR I st.

Każdy przeżyty tam dzień był wielkim błogosławieństwem i niespodzianką, jaką przygotował dla mnie Pan Bóg. W każdej chwili dnia i nocy, kiedy tylko czułam taką potrzebę, mogłam z Nim rozmawiać w kaplicy adoracji, gdzie czekał na mnie w Najświętszym Sakramencie. Już w pierwszym dniu dotarło do mnie, że Jezus zna mnie po imieniu i jestem dla niego najważniejsza, jedna jedyna. W 4-tym dniu odważyłam się przytulić do ukrzyżowanego Chrystusa, aby po raz kolejny w moim życiu powiedzieć Mu, że jest moim Panem i Zbawicielem, że Jemu poświęcam swoje życie i tylko On może nim kierować. Zrozumiałam, że za tą decyzją muszą iść moje czyny; że ta decyzja wzywa mnie do postawy całkowitego zaufania Jezusowi – to On jest Skałą, na której buduję moje życie. Od tej chwili muszę uważniej wsłuchiwać się w Jego Słowo i Jego wolę wobec mnie. Stałam się bardziej czujna, aby nie przegapić obecności Jezusa w każdej chwili dnia, w spotykanych osobach, w rozmowach z nimi.

Odkryłam również, jaką łaską jest dla naszej wspólnoty obecność kapłana i sam sakrament kapłaństwa. Dla nas świeckich kapłan jest niosącym Chrystusa.

Mam świadomość również, że diabeł nie daje za wygraną i w każdej chwili walczy o mnie, o każdego z nas. Im mocniej staram się przylgnąć do Pana Boga, tym jego ataki stają się podstępniejsze. Walka z nim nie jest łatwa. Muszę walczyć chociażby o to, aby móc głośno świadczyć o działaniu żywego Boga w moim życiu.

Czytaj więcej...

Świadectwo - Ewa i Jerzy Józefczykowie

ewa jurekNa Oazę Nowego Życia I stopnia dla rodzin w ramach formacji permanentnej pojechaliśmy ponownie po wielu latach. Pełniliśmy na niej posługę pary animatorskiej, też nie pierwszy raz. Chcielibyśmy podziękować Panu Bogu, że nas wezwał do tej posługi. Mogliśmy w ten sposób na nowo przeżyć I stopień w nowym momencie naszego życia osobistego i małżeńskiego i z innym bagażem doświadczeń niż niegdyś. Dziękujemy także o. Maciejowi za ciągłą inspirację i zachętę do spotykania Pana Jezusa w Namiocie Spotkania oraz Dorocie i Jackowi, parze moderatorskiej za piękną służbę, dzięki której wszyscy mogliśmy spokojnie i w pełni uczestniczyć w rekolekcjach.

Ewa: Na nowo i w sposób szczególny przeżyłam działanie Pana Boga w czwartym dniu rekolekcji, gdy mieliśmy możliwość przytulenia się do krzyża Pana Jezusa i wyznania Mu, że On jest moim Panem i Zbawicielem. Wydarzenie to umocniło moją wiarę. Kolejne dwa dni oazy były dla mnie dniami duchowego osłabienia, braku koncentracji i wtedy, w siódmym dniu oazy na Eucharystii usłyszałam, że Pan Bóg przychodzi z pomocą, że daje nam sposoby na walkę z diabłem, na ochronę przed złem. Tym rozwiązaniem jest egzorcyzm. Podczas tej modlitwy odczułam radość, że Pan Bóg się o mnie osobiście troszczy i chroni przed złym. Wtedy też dostrzegłam, jak dobrze ks. Franciszek Blachnicki zaplanował program rekolekcji. Gdy w dziewiątym dniu oazy o. Maciej zaproponował ponownie taką modlitwę – tym razem o umocnienie wiary, nadziei i miłości – znów odczułam wielki pokój i radość, że Panu Bogu zależy na mnie, na mojej wierze. Modlitwę tę odebrałam też, jako troskę Kościoła o nas wierzących.

Czytaj więcej...

Świadectwo - Iwona Delinac

Iwona DelinacTrudno opisać słowami przeżycia z rekolekcji. Z jednej strony brak odpowiednich słów, które mogłyby te przeżycia w sposób należyty opisać, z drugiej nie sposób opisać wszystkich przeżyć, gdyż było ich wiele. Wspomnę parę najistotniejszych próbując je opisać.

Ogromne znaczenie dla mnie miała, obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie (dzięki Ojcu Prowincjałowi i Ojcu Moderatorowi) przez cały czas trwania Oazy 24 godz/dobę. Dostępność, możliwość spotkania i adoracji Boga w każdym momencie – wpływała na wzrost wiary i miłości do Boga, rozbudzała też tęsknotę za Nim. Codzienny namiot spotkania mogłam przeżywać przed Najświętszym Sakramentem, a także kilkakrotnie modlitwę małżeńską.

W czwartym dniu rekolekcji mieliśmy możliwość przyjęcia Pana Jezusa jako osobistego Pana i Zbawiciela co uczyniłam. Akt ten był świadomy i głęboki. Wcześniej już raz przeżyłam ten akt ale w formie zbiorowego przeczytania formuły przyjęcia, natomiast teraz przez przytulenie Krzyża i przyjęcie Pana Jezusa własnymi słowami oddając Mu wszystkie sfery życia. Forma przyczyniła się do głębszego przeżycia tego aktu.

Dużym przeżyciem była dla mnie modlitwa egzorcyzmu odmawiana dwukrotnie podczas rekolekcji przez Ojca Moderatora nad moją rodziną. Tydzień poprzedzający rekolekcje byliśmy poza domem i w trudnej sytuacji pod względem wiary, gdzie czuliśmy na co dzień działanie złego. Po przyjeździe również odczuwaliśmy walkę duchową, ja też podczas modlitwy, gdzie modlitwa wydawała się pozbawiona sensu, jałowa. Czułam, że ta modlitwa egzorcyzmu była potrzebna mi i mojej rodzinie. Jak również błogosławieństwo dla mojej rodziny, którego udzielił nam Pan Jezus pod postacią Najświętszego Sakramentu poprzez ręce kapłana.

Czytaj więcej...

Świadectwo - Jacek i Dorota Świdurscy

Jacek-Dorota SwidurscyPanie Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham!

O tym, że Pan Bóg ma dla nas swój plan, wiedzieliśmy i wiemy. Ale, że często nasz plan zupełnie nie pokrywa się z Jego, to rzadko przychodzi nam do głowy. Rok temu po pielgrzymce do Częstochowy mieliśmy w sobie przekonanie, że czas zacząć służyć więcej Domowemu Kościołowi, z którego do tej pory dużo czerpaliśmy. Dojrzeliśmy do tego, by podjąć się posługi pary animatorskiej. Po kilku latach absencji na rekolekcjach formacyjnych Pan Jezus postawił przed nami inne zadanie, zadanie zorganizowania ich. Wyjeżdżaliśmy pełni obaw, ale i nadziei. Te rekolekcje przecież miały mieć nie tylko wymiar organizacyjny, ale przede wszystkim duchowy. Miały dotykać nie tylko innych, ale również nas. Zostawić ślad w naszym życiu.

DOROTA – Dzień rozpoczęcia rekolekcji był czasem, kiedy we mnie było dużo niepokoju, w głowie chaos. Było to, co nie pochodzi od Jezusa. Jakże bardzo potrzebny od samego początku okazał się kontakt z Żywym Bogiem.

Dzięki temu, że był z nami nieustannie Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie, mogłam być blisko Niego. Spotykanie się z Nim w kaplicy adoracji, uczenie się przede wszystkim słuchania (bo z tym mam większą trudność) patrząc na Jezusa, umacniało i umocniło tę więź. Swoje przemyślenia z Namiotu Spotkania zapisywałam, co pozwoliło mi, chociażby teraz, wracać do nich.

Pan Jezus uświadomił mi, że każdy dzień to jak nowa kartka, z rana czysta, niezapisana. Ode mnie zależy, czym wypełniać ją będę każdego dnia. Z jakich kartek składać się będzie zeszyt mojego życia.

Czytaj więcej...

Świadectwo Karol Świercz

karol swierczRekolekcje OAZY Rodzin I stopnia w 2013r, które przeżyłem w Szlachtowej były moimi pierwszymi tak długimi rekolekcjami. Byłem sceptycznie do nich nastawiony i mimo wysiłku animatorów i moderatora do końca nie byłem pewien, po co tam jadę.

Z jednej strony wydawało się, że nikt nie powinien mówić mi, jak mam się modlić i mówić mi jaki jest/powinien być mój stosunek do Ojca w Niebiosach a z drugiej strony szukałem odpowiedzi na pytania nurtujące mnie, z którymi z nikim się nie dzieliłem, a które mnie zżerały. Potrzebowałem czegoś więcej…

Po nabożeństwie, podczas którego w bardzo wymowny sposób przyjęliśmy Chrystusa jako naszego Pana i Zbawiciela oraz po rozmowie z Ojcem rekolekcjonistą, nie mam już problemów z podszeptami złego pojawiającymi się nie wiadomo skąd w moich myślach. Czuję się wolny od tego ciężaru i teraz mam większą świadomość, jak z Bożą pomocą walczyć z jego podszeptami.

Czytaj więcej...

Świadectwo - Karolina Łobos

karolina lobosDziękuję Bogu, za to że dane mi było uczestniczyć w rekolekcjach.

Ostatnie dwa lata były dla mnie i dla mojej rodziny bardzo trudne. W naszej rodzinie pojawiło się maleństwo, które wywróciło nasze, dotąd poukładane życie, do góry nogami. Między mną, a moim mężem coś zaczęło szwankować. Wiem, że było to związane ze stresem i ogromnym zmęczeniem. W naszym życiu mało uczestniczą dziadkowie, więc nasz synek towarzyszył nam zawsze i wszędzie. Nie mieliśmy takiej możliwości, aby "podrzucić" dziecko do dziadków i zrelaksować się. Musiało to w końcu odbić się na naszym małżeństwie. My kompletnie nie mieliśmy dla siebie czasu. Diabeł działał. Bardzo skutecznie.

Wszelkie propozycje wyjazdu na rekolekcje zbywaliśmy. Nie chciałam jechać, bo gdzieś tam w środku czułam, że to nie będą wakacje, takie jak dotąd - plaża, słońce, wypoczynek i całkowicie wolny umysł od często głębokich myśli. Diabeł więc działał. Skutecznie.

W końcu jednak zdecydowaliśmy się na wyjazd. Nie mieliśmy innego wyjścia. Wiedzieliśmy, że tylko z łaską Boga możemy uporządkować nasze małżeństwo i naszą rodzinę. Nie mieliśmy nic do stracenia. Nie liczyłam na wiele. Chciałam tylko, aby między nami znowu zapanowała jedność. Bóg miał dla nas plan i wylał na nas swoją łaskę. Tak bardzo pragnął dla nas dobra i miłości. Nie interesowało nas, gdzie pojedziemy, a do tej pory taka rzecz była niemożliwa, gdy planowaliśmy wakacje. Gdy pojawiała się pierwsza możliwość pojechania na rekolekcje, stwierdziliśmy, że jedziemy. Nawet nie sprawdziliśmy, gdzie dokładnie znajduje się Szlachtowa.

Czytaj więcej...

Świadectwo - Dariusz i Dorota Korczak

darek-dorota korczakDariusz: Od naszych wspólnych rekolekcji minęło już trochę czasu i tak się zastanawiałem czy pisać to moje świadectwo. Właśnie siedzę przed komputerem i proszę Ducha Świętego, aby dał mi siłę i mądrość, by się z Wami szczerze podzielić swoim przeżyciem tych naszych rekolekcji w Szlachtowej. Dziękuję ojcu Maciejowi za te czasami ostre ale zarazem piękne słowa czy to na szkole modlitwy czy w głoszonych homiliach. Teraz wiem jakim jestem chrześcijaninem i jak mało wiem o nieskończonej miłości naszego Pana Jezusa Chrystusa do nas ludzi i jak niewiele trzeba Mu ofiarować, by być Jego przyjacielem.

Jak to czasami bywa w małżeństwie, są chwile słoneczne, pochmurne a czasami bardzo burzowe. W moim małżeństwie coraz więcej było burz związanych z ciągłymi pretensjami mojej żony, w moim rozumowaniu bezsensownymi. Od chwili zapisania się na rekolekcje w Szlachtowej, żyłem nadzieją, że może to się zmieni, że te rekolekcje pomogą nam. Jeszcze około tygodnia przed wyjazdem na rekolekcje, moja żona oznajmiła, że nie pojedzie ze mną, - "było źle!". Zacząłem sam się zastanawiać, czy te rekolekcje mają w naszej sytuacji jakiś sens i czy tylko nie zostanie mi wstyd. Wiem, że modlitwa i Pan Jezus sprawił także przez Dorotkę i Jacka (parę moderatorską), że moja żona zaczęła się pakować do wyjazdu w piątek wieczorem. Wyobraźcie sobie, że przez prawie całą podróż z Wrocławia do Szlachtowej ze sobą nie rozmawialiśmy, tylko myśl jak to będzie? Jak się okazało, dzięki rekolekcjom wróciłem do początków swojego chrześcijaństwa.

Czytaj więcej...

Świadectwo - Maciek Lesiak

Maciek LesiakSzczęść Boże!

Przeżycie oazy zaowocowało u mnie wielkim pokojem i radością.

Ostatni rok był dla naszej rodziny "chodzeniem po granicy niemożliwości" z powodu ciężkich doświadczeń; poważnych chorób, bardzo ciężkiej, niekończącej się pracy u Danusi - mojej żony - (od rana do ok. 1-ej w nocy), braku pracy u mnie, ciągle psującego się samochodu i jeszcze wielu innych.

Powinienem też powiedzieć, że równocześnie (zgrało się to dokładnie z rozpoczęciem Roku Wiary) zacząłem służyć prawie codziennie do Mszy Św., do naszej wspólnoty przyszedł o. Maciej. Zaczęły się katechezy o modlitwie, "Rekolekcje w życiu codziennym" i szczególny sposób prowadzenia. Zaczęła się dla mnie wielka "przygoda" z Panem Bogiem.

W czasie naszych trudnych doświadczeń Pan Jezus nieustannie wspierał naszą rodzinę. Ciągle też spływały jakieś pieniądze: to ze zleceń, to z 13-tki itd.

Czytaj więcej...

Świadectwo - Małgorzata Pałka

Malgorzata PalkaKiedy słuchaliśmy ojca Macieja na SZKOLE MODLITWY dowiedziałam się jakie są etapy modlitwy. Kiedy odniosłam je do siebie, do mojego Namiotu Spotkania zauważyłam braki. Kiedy czytałam Słowo Boże skupiałam się na zrozumieniu Go i konfrontacji z moim życiem. Często brakowało kolejnego etapu modlitwy czyli działania, czyli realizacji postanowień jakie wynikają ze zrozumienia i konfrontacji. Nie było zbyt wielu owoców moich spotkań ze Słowem Bożym. Trwałam w winnym krzewie, ale nie owocowałam. Jeśli zdarzyło się że podejmowałam postanowienia to nie byłam wytrwała w działaniu, w realizacji. Pośpiech i zagonienie w życiu nie sprzyjały działaniu, które miało na celu rozwój duchowy i pracę nad postanowieniami.

CHCĘ TO ZMIENIĆ. Wiem że sama niewiele zdziałam. Jezus powiedział, że jeśli będziemy w Nim trwać to przyniesiemy owoc obfity, żebyśmy prosili a otrzymamy. Wierzę, że Jezus chce nam dawać. Trwać w Jezusie dla mnie to starać się o jak najczęstszą łączność z nim w Sakramentach, na modlitwie, w spotkaniu za Słowem Bożym.

Proszę Cię Panie o to, by Twoje Słowo zmieniało mnie skutecznie, bym potrafiła na Nie odpowiedzieć wytrwałym działaniem.

Małgosia Pałka

Świadectwo - Tomasz i Elżbieta Karwasińscy

tomasz elzbietaTomasz: Wyjazd na Rekolekcje.

Podjęliśmy z moją żoną decyzję o wyjeździe na Oazę po dłuższym okresie, kiedy nie uczestniczyliśmy w rekolekcjach 15 dniowych i mimo tej dłuższej przerwy zdecydowaliśmy się podjąć posługi jako animatorzy. Wiedziałem od początku, że nie będzie łatwo ale nie myślałem, że będzie aż tak trudno. Jak zwykle w takich sytuacjach, pojawiało się pełno spraw, których nie można było nie zrobić i ostatecznie nie udało mi się przygotować wszystkiego, co zaplanowałem przed Oazą. Miało to jednak swoje dobre strony, bo zmusiło mnie do bardziej intensywnej modlitwy i pracy, aby przygotować się do kolejnych spotkań, kolejnych dni i tak chyba jednak było lepiej bo mając przygotowane wcześniej konspekty spotkań, nie starałbym się aż tak bardzo, przygotowywać do spotkań i bardziej korzystałbym z czasu wolnego, co na pewno miałoby wpływ na jakość przygotowania spotkań.

Czytaj więcej...