• top_22

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_23

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_04

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_20

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_21

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_25

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_01

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_24

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_19

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

IV Niedziela Wielkiego Postu. Komentarz do J 9,1-41

Pomimo tego, że żyjemy w świecie obrazów i każdego dnia dociera do nas mnóstwo doznań wzrokowych, nasze widzenie i postrzeganie rzeczywistości jest coraz bardziej zaburzone. Przelatujemy wzrokiem po obrazach, tekstach i ... po ludzkich twarzach. Trudno jest też zatrzymać się i nie chłonąć więcej. Na pewno każdy z nas ma doświadczenie tego jak trudno jest wyłączyć komputer czy telewizor. Ile też razy spieramy się o nasz punkt widzenia, wydaje się nam, że to my wiemy lepiej albo dajemy sobie prawo do pouczania i ustawiania innych. Mówimy więc - widzimy! Gdyby ktoś nam powiedział, że byłoby lepiej dla nas gdybyśmy byli niewidomi, to prawdopodobnie oburzylibyśmy się z tego powodu. Jednak tylko niewidomy może czekać na światło, na łaskę uzdrowienia swojego wzroku. Ja mówię: widzę, więc niczego mi nie trzeba. Nie wiem, że moja sytuacja jest gorsza, ponieważ moje "widzenie" utrzymuje mnie w grzechu i nie dostrzeganiu wielkich spraw Bożych. Dzisiaj odkryła się przede mną prawda o Chrystusie, światłości świata, największej SPRAWIE jaka toczy się w dziejach ludzkości. I o tym, że tylko On może skorygować moje patrzenie w bardzo prosty, można powiedzieć banalny sposób, jak błoto z ziemi i śliny, i jeszcze prostsze polecenie: idź i obmyj się. Panie Jezu naucz mnie reagować na proste sprawy i proste słowa, zatrzymywać się i nie chcieć widzieć więcej.

VI Niedziela Zwykła. Komentarz do Mt 5,17-37

Jezus zawsze wymaga więcej. Nie wystarczy skrupulatność. Nie wystarczy poprawność. Potrzebne jest odkrywanie głębi, poszukiwanie ducha za literą, dokonywanie konkretnych czynów, zamiast deklaracji słownych. Mądrość tego świata, to umiejętność przystosowania się. Mądrość Boża nie uwzględnia żadnej drogi na skróty. Mądrość tego świata to kalkulacje i usprawiedliwianie siebie na tle większości. Mądrość Boża wskazuje na tak i nie, ogień i wodę, życie i śmierć. To człowiek decyduje o swoich wyborach i jest za nie odpowiedzialny, nie "większość". Te wybory są jednoznaczne, coś pośredniego nie istnieje. Bóg stawia człowiekowi wysokie wymagania, poprzeczka wydaje się nie do przeskoczenia. Jednak Jego oczy patrzą na nas z miłością. On zna każdy czyn, powody, motywy i nie przestaje spoglądać... z miłością. Dziękuję Ci Boże, za Twoje spojrzenie na mnie. W tej chwili.

V Niedziela Zwykła. Komentarz do Mt 5,13-16

Słowo Boże wzywa do bycia światłem i to takim, które staje się światłem świata, którego nie wolno, a nawet nie da się ukryć, tak jak miasta położonego na górze. Trzeba zrobić cos takiego, żeby inni to zauważyli i pochwalili... nie mnie jednak, tylko Ojca, który jest w niebie. Co to ma być? Odpowiedź znajdziemy w pierwszym czytaniu w Księdze Proroka Izajasza. Do każdego trzeba stanąć przodem, zwrócić twarz i serce. Mam być gotowa nakarmić drugiego, dać to czego potrzebuje i tyle ile potrzebuje. I nie powinnam patrzeć na ludzkie względy, tylko cały czas opierać się na mocy Bożej. To wskazówka podana przez św. Pawła. Tak więc Jezus kieruje do mnie wezwanie, Izajasz podaje sposób jego realizacji, pewien program, św. Paweł wskazuje na motywacje i jednocześnie na ich źródło. To przede wszystkim jest wezwanie do tego, żeby integralnie potraktować swoje życie, zobaczyć je jako całość i jak całość skierować ku Bogu. To jest też wezwanie do tego, żeby integralnie potraktować słowo Boże. Ono tworzy całość, w którą trzeba się zanurzyć, aby móc swoje życie skierować ku Bogu.

IV Niedziela Zwykła. Komentarz do Mt 5,1-12a

Są na świecie ludzie szczęśliwi, nie dlatego, że są ubodzy, że płaczą, tylko dlatego, że mają otwarte oczy, które rozpoznają ubogich i płaczących. To rozpoznanie polega na głębokiej komunii, jedności z tymi wszystkimi, którzy są ubodzy i prześladowani na wzór Chrystusa. Jest takie przysłowie, że swój ciągnie do swego. Alkoholik zawsze znajdzie kompana do picia. Złodziej pobiegnie za złodziejem. Natomiast jak to jest pośród świętych? Czy rzeczywiści wypatrują oni i rozpoznają siebie nawzajem? My właśnie, ty i ja jesteśmy świętymi, w świętym Kościele. Czy ktoś dziś zauważył i podziękował Bogu za osobę z czystym sercem? Czy wiem gdzie mieszka osoba prawdziwie miłosierna? Czy wiem kto w moim sąsiedztwie cierpi z powodu niesprawiedliwości? Jeśli tego nie wiem, to daleko jestem od ducha i życia według błogosławieństw.

III Niedziela Zwykła. Komentarz do Mt 4,12-17

Jezus mówi dziś bardzo trudne słowa. Najpierw nawołuje do nawrócenia, potem grupie rybaków każe iść za sobą, twierdząc, że uczyni ich rybakami ludzi. To wszystko jest nie tylko trudne, ale i nieprawdopodobne. A jeszcze dziwniejsze jest to, że ci rybacy, twardzi faceci, zmagający się co dzień z własnym życiem i nieubłaganym żywiołem, zostawiają wszystko i idą za Jezusem. Co pociągnęło Szymona, Andrzeja, Jakuba i Jana ku Mistrzowi z Nazaretu? Jakie musiały w nich być pragnienia, że zobaczyli szansę ich realizacji w pójściu za nieznanym Nauczycielem? Zadaję więc sobie pytanie, co mnie pociąga ku Jezusowi? Jak silne jest to "COŚ" , czego nawet nazwać nie potrafię? Czy moje pragnienia, tęsknoty wychodzą naprzeciw Bogu, który mnie wzywa? A może raczej rezygnuję ze słuchania tego, co trudne i z podejmowania trudnych decyzji?

II Niedziela Zwykła. Komentarz do J 1,29-34

Całe życie Jana Chrzciciela było świadectwem, bo było to życie świadome celu. On znał swoją misję. Wiedział, co jest prawdziwym sensem i celem jego życia. Chrzcił wodą w tym celu, żeby Jezus objawił się Izraelowi. Postawa Jana jest dla mnie wezwaniem, wręcz prowokacją do tego, aby po raz kolejny odnieść swoje życie do Boga. Żeby znów dokonać w nim zmian, rewolucji, przewrócić je do góry nogami. Po co? Dlaczego? Dlatego, że wciąż zapominam o tym, że to nie ja kształtuję moje życie, nie ja nad nim panuję. To Bóg kształtuje moje życie, to On nad nim panuje i to On je planuje. Bóg nadaje mu sens i to On nakreśla mu cel. Żyję w tym celu, żeby Jezus objawił się mojej rodzinie, moim najbliższym, mojej wspólnocie...

Niedziela Chrztu Pańskiego. Komentarz do Mt 3,13-17

Teksty Ewangelii, które pokazują postać Jana Chrzciciela i Jezusa, oraz wzajemne ich relacje, jakby kierowały uwagę na niezrozumienie i nierozpoznanie ze strony Jana. Gdyby porównać teksty z różnych Ewangelii i ułożyć je w chronologicznym porządku, to okazuje się, że "niezrozumienie" Jana jest tylko pozorne i wskazuje na inny rodzaj poznania Jezusa, przychodzącego Mesjasza. To poznanie pochodzi od Ducha Świętego, którym Jan był już napełniony w łonie matki, i który doprowadził go do głębi poznania. Jan daje sie prowadzić Duchowi. Z Jego natchnienia udziela chrztu nawrócenia. Zapowiada chrzest w Duchu. Odczytuje Boże znaki, które wskazują na Mesjasza Pańskiego, Umiłowanego Syna. Dlatego potem sam może wskazać swoim uczniom prawdziwego Mistrza. Przyjęliśmy chrzest z wody i Ducha Świętego. Nasze oczy patrzą na naszego Pana i Mistrza. Wydajmy więc owoce godne nawrócenia. Jak zachęcają słowa kolekty z dzisiejszej liturgii, stańmy sie prawdziwymi dziećmi Boga, które żyją  w Jego miłości.

II Niedziela po Narodzeniu Pańskim. Komentarz do J 1,1-18.

Słowo stało się ciałem i rozbiło namiot wśród nas. Tak brzmi oryginalny tekst. "Schenos" oznacza namiot, a pochodzący od niego czasownik "eschenosen" oznacza czynność rozbijania namiotu. Rozbicie namiotu, to nie tylko sprawa zamieszkania. Kiedyś nie było to proste. Przybysz nie mógł tak sobie postawić domu, gdzie chciał, Najpierw musiał być przyjęty przez daną społeczność. Jeśli komuś obcemu pozwalano zostać na jakiejś ziemi, uprawiać ją, czy trudnić się konkretnym zawodem, to uważano go już za swojego człowieka. Przyjmował on prawa tam panujące, a także obowiązki, zwierzchnictwo naczelnika i miał ustalone miejsce w hierarchii społecznej. Autor Ewangelii, św. Jan pokazuje zupełnie inną sytuację. Odwieczne Słowo Boga, które stało się ciałem przychodząc do ludzi, przyjmuje ich do swojej społeczności, społeczności narodzonych z Boga, świętych. To nie Ono oczekuje łaski, jaką wyświadcza się przybyłemu, ale samo jest dawcą łaski, prawdy i mocy. Te słowa św. Jana były z pewnością w jego czasach rewolucyjne. A w naszych czasach? Wzywają do rewolucji... w myśleniu. To nie my przyjmujemy Boga. To Bóg przyjmuje nas!

Niedziela Świętej Rodziny. Komentarz do Mt 2,13-15.19-23

Posłuszeństwo Bożym natchnieniom i roztropność ratują człowieka od zguby. Może się okazać, że ratują też dzieje ludzkości! Boża Opatrzność wybrała na opiekuna Świętej Rodziny Józefa, męża prawego, pobożnego, a także mądrego i rozważnego. To mężczyzna zdecydowany, umiejący szybko podejmować trafne decyzje. Można powiedzieć, no dobrze, jak się ma podpowiedzi z nieba! Ale czy ty i ja takich podpowiedzi nie mamy? Naprawdę? Wiele razy przekonałam się, że Bogu zależy na moich dobrych wyborach, tylko w ogóle Go nie słucham. Przeprowadzam za to mnóstwo własnych kalkulacji i Boże podpowiedzi w nich giną. Józef też miał prawo sądzić, że męczą go wyłącznie nocne koszmary i zwidy. Dlaczego jednak posłuchał tego, który mu się przyśnił w nocy? Bo Józef wiedział, że jest przez Boga prowadzony, że Bóg do niego mówi. Umiał słuchać, posłuchać i był posłuszny. Poza tym odkrył, do czego został przez Boga wezwany i całe jego życie było potwierdzeniem tego wezwania. Bóg nie chce, abyśmy żałowali naszych błędnych decyzji przez całe życie, nie zależy Mu też na naszej kompromitacji. Czy wiem, do czego wezwał mnie Bóg? Co chce powiedzieć światu przez moje życie? Razem z Józefem poszukajmy na te pytania odpowiedzi.

IV Niedziela Adwentu. Komentarz do Mt 1,18-24

Nadszedł czas wypełnienia się Bożych obietnic. Do dnia narodzin Jezusa prorocy ukazywali drogę, która prowadzi do tego spełnienia. Bóg zachęcił swoich wybranych do tego, aby przyjęli linearny układ czasu. Nie cykliczny, związany z siłami przyrody, nieuchronnością końca ludzkiego istnienia. Nie zniewalający, deterministyczny, przygnębiający, bo cóż jest nowego pod słońcem! Bóg wkroczył w historię Narodu Wybranego i punktem startowym stała się Jego obietnica, którą przypieczętował przymierzem z ludźmi. Potem prowadził swój lud i przez wielkie wydarzenia oraz ustami proroków przybliżał go do pełni czasu, do zwrotnego punktu w historii, kiedy to Syn staje się spełnieniem tego, co powiedział Bóg. To wszystko, co się dzieje, dzieje się po to, aby wypełniło się słowo Pańskie. Już nie jesteśmy w niewoli czasu, w jego trybach. Nie musimy się bać. Wystarczy tylko słuchać słów Pana i przyjmować je, tak jak zrobił to św. Józef. Wystarczy przyjąć Jezusa i to wszystko, co zrodziło się z Ducha Świętego, choćby było bardzo trudne i niezrozumiałe. Przyjąć DO SIEBIE!