• top_25

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_23

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_04

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_21

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_20

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_24

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_19

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_01

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

  • top_22

    Parafia Rzymskokatolicka

    pod wezwaniem

    św. Ignacego Loyoli

     

     

    ul. W. Stysia 16

    53-526 Wrocław

     

    tel. 71 334 23 10

XXVI Niedziela Zwykła. Komentarz do Łk 16,19-31

Mogłoby sie wydawać, że w dzisiejszym opowiadaniu Jezus stosuje proste rozdzielenie: biedak będzie zbawiony, bogacz - potępiony. Najpierw jednak przypomnijmy sobie tekst Ewangelii z poprzedniej niedzieli. Dzisiejsze Słowo jest kontynuacją nauczania Jezusa o korzystaniu z majętności i niebezpieczeństwie związanym - nie z posiadanym bogactwem tylko z nieumiejętnością zarządzania nim! Tydzień temu była mowa - nazwijmy to w skrócie - o otwartej kieszeni, a dziś jest mowa o otwartym sercu! A, że nie chodzi tu tylko o pieniądze, wyjaśnia fragment Ewangelii Łukasza zawarty pomiędzy wspomnianymi dwoma. Przeczytajmy Łk 16, 14-18. Mówi on o sprawiedliwości, uczciwości, czystości, otwartości na poznanie i wejście do królestwa Bożego. Z tej perspektywy wiele się wyjaśnia. Możemy dać drugiemu człowiekowi pieniądze i tak załatwić sprawę. Być może Łazarz dostał i datek, i odpadki ze stołu bogacza. Jednak to dopiero psy polizały jego rany i dopiero od Abrahama doświadczył ojcowskiej czułości! Czy nie jest też tak ze mną? Jak często ofiarowuję komuś przekalkulowane zainteresowanie, okruchy czasu, ochłapy uwagi? Doprawdy, choćby to ładnie nawet wyglądało - nikt się z tego powodu nie nawróci!

XXV Niedziela Zwykła. Komentarz do Łk 16,1-13

Znany autor Bill Hybels, w jednej ze swoich książek (a głównym wątkiem każdej z nich, jest wątek autobiograficzny) opisał swoją relację z jednym ze swoich przyjaciół. Na jej zakończenie zacytował słowa swojego przyjaciela: "Bill, dzięki tobie jestem prawdziwym człowiekiem i chrześcijaninem. Wszystko więc, co moje, jest twoje. Mój dom, mój samochód i moje pieniądze. Gdyby kiedykolwiek ty sam albo ktoś z twojej rodziny potrzebował mnie samego lub tego, co posiadam, nie musi mnie nawet prosić. To wszystko jest do waszej dyspozycji". Jeżeli tak będę postępować i wykorzystywać samą siebie i to, co posiadam, aby zdobyć przyjaciół i ich serca dla Boga, to i mamona może stać sie środkiem dla mojego zbawienia i moich przyjaciół. Jeszcze mam czas na opamiętanie, zanim zdam sprawę z mojego zarządu, z tego wszystkiego, co zostało mi powierzone. Jeszcze mogę coś skorygować, zmienić, poprawić.

Dzisiejsze słowa Ewangelii niech będą zachętą do roztropności, aktywności, dbałości i zabiegania o dobro prawdziwe, o Boga samego. Każdego dnia mamy po temu wiele okazji!

XXIII Niedziela Zwykła. Komentarz do Łk 14,25-33

Dzisiejsze wezwanie Jezusa nie jest wezwaniem do nienawiści, tylko do zdrowego rozsądku, do mądrego i rozważnego podejścia do życia. Nie do logiki i nadzwyczajnych rozważań intelektualnych, tylko do uznania, że następstwem wyborów, których dokonujemy w życiu są określone konsekwencje. Jeśli źle zaplanujesz wydatki, nie dokończysz budowy, a to wywoła politowanie otoczenia z powodu twojej głupoty. Chcesz wywołać wojnę (niekoniecznie militarną)? Proszę bardzo, tylko się zastanów jakie będą z tego szkody. Masz misję do spełnienia i przesz naprzód? Świetnie, tylko zauważ, że po drodze padają trupy, niekoniecznie w sensie przenośnym. Mówisz Jezusowi, że chcesz pójść za Nim? A z czego jesteś w stanie zrezygnować? Żeby odpowiedzieć sobie na te pytania nie potrzebowałam ani za dużo logiki, ani zbyt dużo intelektu, bo w porę przypomniałam sobie o pewnym żydowskim midraszu, w którym na pytanie: co było w środku zakazanego owocu, autor midraszu odpowiada: logika i mania intelektualna. Nie pomogło to ludziom w raju zrozumieć ani siebie ani Pana Boga!

XXII Niedziela Zwykła. Komentarz do Łk 14,1.7-14

Słuchając dzisiejszej Ewangelii, przypomniało mi się dość zabawne wydarzenie, którego byłam świadkiem w sąsiedniej parafii. Pół godziny przed mszą św. grupa osób odmawiała w kościele różaniec. Po chwili w bocznych drzwiach kościoła pojawił się jeden z naszych biskupów, znany z tego, że na umówione spotkania lubi przychodzić dużo wcześniej. Ukląkł w ławce obok modlących się pań i wyjął różaniec. Wtedy kobiety wstały i przesiadły się do innej ławki. Pomyślałam sobie, że księdzu biskupowi zrobiło się smutno, bo wyglądało tak jakby kogoś przegonił, albo znalazł się na niewłaściwym miejscu. Może te kobiety uważały, że nie są godne takiego sąsiedztwa albo nie chciały przeszkadzać? Tego nie wiem. Wiem za to, że miejsce biskupa wśród modlących się wiernych jest jak najbardziej właściwe, tylko ktoś to powinien wiernym wyjaśnić. Lektura Ewangelii pokazuje, że Jezus wcale nie miał oporów przed objaśnianiem spraw związanych z zajmowaniem właściwych miejsc! Przypomniała mi się też opowieść mojego znajomego, który był zaproszony na bardzo eleganckie przyjęcie. Przy każdym nakryciu na stole była karteczka z nazwiskiem, ale jego nazwiska tam nie było! Ktoś z organizatorów chciał go posadzić na innym miejscu. - To miejsce jest wolne. - Wolne, ale dla kogoś innego. Tak odpowiedział mój znajomy i poszedł do domu. Wcale nie był obrażony, tylko nie chciał zajmować miejsca przeznaczonego dla kogoś innego. I to kolejna konkluzja wynikająca z Ewangelii. Nie wolno zajmować miejsca przeznaczonego dla kogoś innego. Rodzic nie może wchodzić w rolę rozkapryszonego dziecka, a opiekunka zajmować miejsca żony i matki, choćby ta była chora czy niezaradna. Przesadzenie wyżej, to wezwanie do zdrowego rozsądku i przyjęcie właściwej, i należnej sobie pozycji. A człowiek na właściwym miejscu nie będzie wciąż zabiegał o rewanż i odpłatę!

XXI Niedziela Zwykła. Komentarz do Łk 13,22-30

Czy zbawienie jest dla garstki wybranych? Pytanie zadane Jezusowi było pytaniem bardzo wąskim, ciasnym jak brama nie do przejścia. Jezus zachęca jednak do przejścia tą bramą na otwarte wody, do stawiania otwartych pytań. Bo w przeciwnym razie zostaną zamknięte drzwi przed nosem! Jeżeli będę dbać tylko o własne sprawy i siebie brać za punkt odniesienia, to mogę zostać nierozpoznana. Słuchać Jezusa , potakiwać Mu, szczycić się Jego bliskością - to zdecydowanie za mało. Trzeba więcej. Trzeba żyć sprawiedliwością Nowego Przymierza. Otwartą. Zapraszającą. Hojną. Ofiarną. Radosną. Jak to osiągnąć? Konstrukcja wypowiedzi Jezusa może być dla nas podpowiedzią. Paradoks za paradoksem. Pchanie się przez ciasne drzwi. Ktoś chce wejść i nie może. Znajomy nie rozpoznaje znajomych. Pierwsi na ostatku, a ostatni z przodu. Co to wszystko znaczy? Moje życie ma być paradoksem. Totalnym nieporozumieniem dla świata. Zrozumiałym i rozpoznawalnym dla Boga.

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Komentarz do Łk 1,39-56

Do czego powinna prowadzić rozmowa dwóch osób? Na to pytanie odpowiada nam dziś Elżbieta i Maryja. Do odkrywania bliskości Boga. Do dostrzegania Jego działania w naszym życiu. Przede wszystkim jednak do uwielbienia Go. Dlatego trzeba uważać, co się mówi. Dlatego tak ważne jest słowo. Słowo pozdrowienia. Słowo błogosławieństwa. Słowo wypowiedzianej we właściwym momencie modlitwy, która dotyka ważnych spraw - wypełniania się Bożych obietnic. Czasem więc warto zrezygnować z absurdalnej powściągliwości i ujawnić dobro. Współczesny świat do tego nie zachęca. Słowo "wniebowzięty" ozdabia reklamówki cukierków. Skorzystajmy więc z pomocy Maryi Wniebowziętej i odkryjmy prawdziwe dobra, dzięki którym możemy poczuć się wniebowzięci.

XIX Niedziela Zwykła. Komentarz do Łk 12,35-48

Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść? Pytanie Piotra jest punktem kulminacyjnym dzisiejszego tekstu i jeśli się na to zdecydujemy, może stać się punktem kulminacyjnym naszego życia. Panie, czy to do mnie kierujesz te słowa, do mnie? A może do kogoś innego? Słowo Boże jest twarde, wymagające i dlatego asekuracyjne pytanie zadane przez Piotra staje się pytaniem przełomowym w jego słuchaniu i rozumieniu Jezusa, a także w naszym słuchaniu i przyjmowaniu Słowa Bożego. Jezus nie daje Piotrowi gotowej odpowiedzi. Po raz kolejny powtarza się sytuacja, że odpowiada pytaniem na pytanie, kontynuuje temat w formie następnej przypowieści. Czyżby marginalnie potraktował pytanie Piotra? Zauważmy, czym się różni pierwsza i druga przypowieść o czuwaniu. Pierwsze opowiadanie jest w liczbie mnogiej, skierowane do wszystkich, drugie opowiadanie jest w liczbie pojedynczej! Tak jakby Jezus mówił Piotrowi: Właśnie do ciebie mówię, do ciebie osobiście. To ty masz czuwać, to ty masz być gotów, bez oglądania się na innych. Kiedyś ludzie byli uważnymi słuchaczami i docierały do nich niuanse wypowiedzi. Dzisiaj wykłada nam się kawę na ławę i co z tego? Pamiętajmy, że pozorna nieświadomość nas nie usprawiedliwia i w końcu trzeba będzie stanąć w prawdzie wobec słów Jezusa.

XVIII Niedziela Zwykła. Komentarz do Łk 12,13-21

Można by przebadać, ile razy w Piśmie Świętym występuje słowo głupiec. Pewnie wiele razy... Dzisiaj Jezus zwraca się do mnie wprost: głupia, dla kogo to wszystko, co z tym zrobisz? Jeszcze jedna rzecz - gdzie ją położysz? Zastanawiasz się co będzie jutro? Jutra może nie być! Zamożny człowiek z przypowieści chciał przynajmniej wykorzystać swoje bogactwa, nacieszyć się nimi. Współczesny człowiek, "zaorany", nie ma na to czasu ani siły. Co to znaczy być bogatym przed Bogiem? Dla mnie najważniejsze byłoby nie pomylenie drogi z celem. Dobra materialne mogą być jedynie środkiem wykorzystanym dla dobrego celu. Dobry cel jest tylko jeden - bo jeden jest Bóg. W jaki sposób wykorzystać środki? O to nie ma się co martwić. Każdy dzień, jaki mamy, będzie podpowiedzią.

XVII Niedziela Zwykła. Komentarz do Łk 11,1-13

Czy Bóg rzeczywiście lubi, gdy Mu się człowiek naprzykrza, jak przysłowiowa mucha? Po przeczytaniu tekstu z Księgi Rodzaju można dojść do wniosku, że Abraham przesadził w targach z Bogiem. A tu nie dość, że Bóg daje się wciągnąć w niebezpieczną rozmowę, to jeszcze ustępuje w negocjacjach krok po kroku. Nie zapominajmy, że Bóg jest przyjacielem Abrahama i Jego ustępstwa to nie słabość, tylko przejaw miłości. Do podobnych ustępstw jest zdolny przyjaciel wywołany w środku nocy do otwarcia drzwi. W czasach Jezusa cała rodzina spała razem na jednym posłaniu w jednoizbowym pomieszczeniu, więc wstawanie w środku nocy wiązało sie z obudzeniem wszystkich, paleniem światła, wynoszeniem chleba z komórki. Dość uciążliwa sprawa. Nie ma się co dziwić, że przyjaciel próbuje się targować. W końcu ustępuje. Nawet nie z powodu przyjaźni, ale dla świętego spokoju. Kto prosi o dobre rzeczy ma prawo oczekiwać tych dobrych rzeczy i Jezus mówi nam, że to prawo odnosi się i do Boga i do ludzi, i do spraw duchowych i do cielesnych. Tak więc prośmy Ojca o Ducha Świętego, a sami dawajmy wszystko co najlepsze i wszystkiego najlepszego spodziewajmy się od innych!

XVI Niedziela Zwykła. Komentarz do Łk 10,38-42

Jak mam kłopoty ze zrozumieniem tekstu biblijnego, to sięgam do tekstu greckiego. Podobno fantastyczne jest też tłumaczenie w języku francuskim, którego nie znam niestety. Ale co czytam po grecku? Otóż Maria nie najlepszą cząstkę, tylko dobry udział wybrała sobie. Wyszło na to, że mam kłopoty ze zrozumieniem tekstu, bo inni mają kłopoty ze stopniowaniem przymiotników. Agathos znaczy dobry i słowo to najczęściej odnosi się do osób albo dóbr duchowych. Poza tym, po raz kolejny zdałam sobie sprawę z tego, że Jezus bierze w obronę kobiety okazujące Mu hojną miłość. Przecież i grzesznica obmywająca łzami Jego nogi, i Maria, która namaściła Go drogocennym olejkiem, i siostra Marty zdawały sobie sprawę, że narażają się na wymówki, niezadowolenie, czy kpinę otoczenia. Jednak szczera, wylewająca się z głębi serca miłość zasługuje na zauważenie i obronę. To, co zrobiły te kobiety wydaje się niedorzeczne, ba nawet nieprzyzwoite. Jednak Jezus nie poucza nikogo, w jaki sposób ma Mu okazać miłość. Jezusa wzrusza to, że ktoś robi to tak jak potrafi, co dyktuje mu serce, a nie na pokaz. Abraham okazał swoją miłość przez posłuszeństwo, Paweł przez misję głoszenia Dobrej Nowiny, Marta - udzielając gościny Jezusowi i Jego uczniom i zabiegając o wiele spraw. Maria miała wybór i wybrała dobry udział, który będzie jej własnością, jej dziedzictwem, którego nikt jej nie odbierze. Pan moim dziedzictwem (Ps 16,5). Moim działem jest Pan (Ps 119, 57)